Za nami kolejny mecz i niestety porażka, która kończy naszą drogę do finału. To spotkanie przez długi czas było bardzo wyrównane, bo przez dwie kwarty wynik oscylował w okolicy remisu. O wszystkim zadecydowała ponownie trzecia kwarta, w której nasza skuteczność całkowicie siadła i to wtedy rywal zbudował przewagę, której nie byliśmy już w stanie odrobić.

Do meczu przystąpiliśmy w nieoptymalnym składzie, w przeciwieństwie do drużyny z Piły, ale mimo to było widać, że wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich spotkań. Dużo lepiej wyglądaliśmy na tablicach, gdzie tym razem potrafiliśmy rywalizować jak równy z równym. Udało się też lekko ograniczyć poczynania Tomka Pajczyka, ale to niewiele dało, bo bardzo mocno wszedł w mecz Łukasz Krzemiński dodając 17 pkt. Nie pomagała nam liczba strat — popełniliśmy ich aż 12, przy zaledwie 5 rywali.

Na plus można zapisać to, że uważaliśmy na przewinienia i faulowaliśmy rzadziej od przeciwników. Decydująca była jednak fatalna skuteczność, szczególnie w trzeciej kwarcie, kiedy trafiliśmy tylko 4 rzuty z gry, a rywale aż 9. W ostatniej części postawiliśmy wszystko na jedną kartę: obrona na całym boisku i szybkie rzuty za 3 punkty licząc na odrobienie strat. Tym razem to nie przyniosło efektu, bo rywale dobrze radzili sobie z naszą presją i wykorzystywali swoje przewagi indywidualne.

Nie ukrywam też, że były momenty, w których nie zgadzałem się z decyzjami sędziowskimi. Przy tak wyrównanym meczu takie sytuacje potrafią mieć znaczenie i wpływać na przebieg spotkania. Nie chcę jednak tego stawiać na pierwszym planie, bo prawda jest taka, że sami nie zagraliśmy na poziomie, który dawałby nam awans.

Protokół meczowy: https://calk.plka.pl/mecze/202

To słaba niedziela, bo słaby był nasz występ. Widok uciekającego morale drużyny zostanie ze mną na długo. Przerwa ewidentnie nam nie posłużyła, a dziś trzeba sobie uczciwie odpowiedzieć, czy wykorzystaliśmy ją tak, jak powinniśmy. Rywalom gratuluję i życzę powodzenia w finale — świetnie wykorzystali to, co mieli dostępnego na boisku.

Przed naszym meczem doszło do wyrównania serii pomiędzy Kaliską a Człuchowem. To był naprawdę bardzo dobry mecz, pełen walki i sportowej jakości. Ostatecznie to Kaliska dowiozła wynik mimo dużej presji ze strony rywala. Szkoda że nie poszliśmy w ich ślady.

Przed nami mecz o trzecie miejsce, który prawdopodobnie rozegramy w drugiej części kwietnia. Teraz trzeba to dobrze przepracować i zakończyć sezon w możliwie najlepszy sposób.

Mecz okiem Alicji:

Możesz również cieszyć się: