Dzisiaj morale, kondycja i chęci do gry pełzają po parkiecie. Chojnicki Kolejarz przejechał po nas, następnie zawrócił i poprawił. Przegrywamy po bardzo słabym meczu 29:55.
Mecz był okazją dla młodych zawodników, ponieważ w składzie na dzisiejsze spotkanie zabrakło podstawowych strzelców drużyny. Chojnice za to wystąpiły w pełnym składzie i w bardzo dobrej formie. Pierwsza kwarta była zaskakująco wyrównana — kosz za kosz. Ta część kończyła się w okolicach remisu. Natomiast każda kolejna kwarta to już dramat.
Dawid Posieczek, w którym dzisiaj pokładałem nadzieje, bardzo szybko złapał cztery przewinienia, więc powędrował na ławkę. Miłosz dwoił się i troił, ale jak nie idzie, to nie idzie. Cierpa i ja to gracze w obecnej formie na jedną kwartę. Młodzi mogli wypełnić te braki, ale jak na złość byli dzisiaj bardzo elektryczni. Podstawy koszykarskiego rzemiosła stanowiły dzisiaj ogromne wyzwanie. Reszta ekipy dopasowała się do dzisiejszej postawy drużyny. Nie ma jeszcze statystyk, ale obawiam się, że możemy mieć dzisiaj więcej strat niż punktów.
Do śmiechu nie jest ale foto ciekawe 🙂

Chojnice za to błyszczały na naszej patynie. Składne akcje, zagrywki, skuteczność i determinacja w obronie — wszystko na najwyższym poziomie. Im bardziej nam odskakiwali, tym bardziej się nakręcali. Szeroka ławka dorzucała cenne punkty, a doping kibiców sprawnie przekuwali w zaangażowanie na boisku. Dlaczego ta drużyna tak faluje w naszej lidze? Zgranie z III ligi widać jak na dłoni, warunki fizyczne konkretne. Jak dla mnie to drużyna z dużym potencjałem, a może nawet czarny koń rozgrywek.
Brak trójki zawodników z podstawowego składu oraz dwójka fizycznie na 40% — takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często. Dlatego liczę, że w kolejnym spotkaniu będzie lepiej. Kształtuje się tabela na fazę play-off i dzisiejsza porażka będzie miała swoje konsekwencje. Przed nami jeszcze seria trudnych spotkań — jak będzie, zależy od nas.
